Znowu nie mogę zamieszczać komentarzy pod Waszymi postami. Blogger mnie nie widzi, a moze nienawidzi :((((
I ma mnie w wielkim poważaniu.
Bardzo smutna
Yanka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam różne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie tam różne. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 czerwca 2011
czwartek, 31 marca 2011
Przebudzenie
Po długim, zimowym snie-letargu budze sie.
Straszliwie dlugo nic tu nie pisalam, ale mam nadzieje, ze wracam na dobre.
Pozdrawiam wiosennie i optymistycznie (nareszcie)
Yanka
Straszliwie dlugo nic tu nie pisalam, ale mam nadzieje, ze wracam na dobre.
Pozdrawiam wiosennie i optymistycznie (nareszcie)
Yanka
niedziela, 23 maja 2010
:(
W piątek zamieściłam, po długim okresie milczenia nowy post i po chwili pomyślałam, że wymowa jego w tych znowu smutnych i tragicznych dniach jest niezbyt stosowna i wykasowałam go. Trudno mi teraz pisać o czymkolwiek - wszystko wydaje sie takie mało ważne.
Na szczęście dla mnie i mojego miasta wielka woda ominęła nas, ale oglądając zdjęcia i sluchając relacji z innych miejsc naszego kraju odczuwam wielki smutek i przygnębienie.
Jeszcze jedna wiadomość, która dotarła do mnie w ostatnich dniach - wstrząsnęła mną niezmiernie.Może napiszę o tym kiedys, póżniej, kiedy pierwszy szok minie i będe mogła o tym powiedzieć.
A to jest gniazdko sikorek, które sobie uwily w szybie wentylacyjnym w domku na mojej wsi i niestety trzeba bylo je stamtad ratowac (kratka wentylacyjna jest w suficie i maleństwa wpadly głowkami w otwory kratki) Na szczęście po poprawieniu gniazdka - moj mąz musiał je stamtąd na chwile wyciągnąć (wtedy zostalo zrobione to zdjęcie) - rodzice sikorkowie przenieśli swoje dzieci w bezpieczniejsze miejsce.
Pozdrawiam wszystkich moich gości bardzo serdecznie.
Yanka
czwartek, 11 lutego 2010
W Tłusty Czwartek Król Pączek nami włada
Aby tradycji stało sie zadość, w Tłusty Czwartek każdy powinien chociaż jednego pączka zjeść. Bo jak mówi stare przysłowie: "Kto pączka w Tłusty Czwartek nie zje tego powodzenie w życiu ominie" Tak wiec częstujcie się mili goście, zwłaszcza, że wirtualny pączek centymetrów wam w talii nie doda.
Smacznego :)
Słodkiego, miłego popołudnia :)
poniedziałek, 8 lutego 2010
Sade my love
Jest, jest nareszcie nowa płyta mojej ukochanej Sade!!! Czekałam na nia całe 10 lat. Jest moją muzyczną miłością od dnia kiedy usłyszałam w radio jej wielki przebój Smooth Operator. W latach 80 jej płyty były dla nas w Polsce niedostępne, więc zbierałam jej piosenki na taśmach magnetofonowych zgrywanych z radia. Później zaczęłam zbierać płyty i są one najczęsciej przeze mnie słuchane aż do znudzenia mojej rodzinki. W tej chwili świetuję nową płyte pijąc aromatycznego winnego grzańca i słuchając jej piosenek na kanale Radia ZET SADE. Uczta dla uszu i podniebienia. A płyta juz zakupiona leci do mnie!
Więc piję za Twoją nową cudowną płyte SADE i proszę o jeszcze i jeszcze i jeszcze...
Więc piję za Twoją nową cudowną płyte SADE i proszę o jeszcze i jeszcze i jeszcze...
niedziela, 31 stycznia 2010
Marudne niedzielne popołudnie
Jakiś marudny nastrój mam dzisiaj popłudniu. Właściwie nie mam powodu do smutków jakichś, ale czy to pogoda ma taki wpływ, cały dzień ciemnawy, snieg prószy solidnie. Tak sobie tłumaczę, że to brak światła tak na mój nastrój wpływa. Nawet upieczenie chlebka z najnowszego przepisu Liski na chwile tylko przerwało moje marudzenie. I tak sobie nucę na pocieszenie starą piosenke "Uśmiechnij się jutro będzie lepiej"
Mam taką nadzieję:)
Mam taką nadzieję:)
niedziela, 24 stycznia 2010
Brrrrrrrrrrrrrr
No dzisiaj to juz lekka przesada! Wstaje rano i z piesem sie na spacer wybieram - patrze przez okno słoneczko świeci, pogoda śliczna, patrze na termometr i oczom nie wierze!!! -24 stopni!!!. No to sobie mysle, ze to juz lekka przesada jest z tą zima. I mowię do Cykora (imie mojego psa odzwierciedlające jego ostrozny, delikatnie mówiąc, charakter), ze moze jednak nie zdecyduje sie wyjsc i poczeka sobie, az sie ociepli. Niestety jego chęć wyjscia na spacer przewazyla moje rozsadne argumenty i wyjścć musialam. Na początku było nieźle, szliśmy raźno i wesoło, ale po chwili łapki mojego towarzsza zaczęły coś odczuwać i zacząl lekko podskakiwać. Po załatwieniu wszystkich najpilniejszych psich spraw zrobil w tyl zwrot i popedzil ile sil w łapach do cieplutkiego domku. A ja za nim zdyszana z marznącymi łzami w oczach (nie żeby mi smutno było, ale przez mróz). Teraz on na posłaniu łapki sobie liże, a ja ciepłą kawkę popijając skrobie tego posta. Poniżej piesek mój zanim zorientował się , że jest mu zimno:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)
.jpg)