Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 marca 2010

Urodzinowe Candy od Małgosi i zabawa w chowanego

Jestem okropna, wiem. Ale dopiero dzisiaj chwale sie wszystkim Urodzinowym Candy, ktore wylosowala dla mnie Malgosia z Low flying angels i które sprawiło mi mnóstwo radości. Na usprawiedliwienie - dopiero dzisiaj czuje sie w miarę znośnie po okropnym przeziębieniu, które dosłownie zwaliło mnie z nóg.



Przy rozpakowywaniu prezentu moja mlodsza kocia Mufka miała ogromną radochę (nie mówiąc oczywiście o mnie)bawiąc się w chowanego w stercie papieru pakunkowego.



Dziekuję Małgosiu bardzo, bardzo za sprawienie tak wielkiej frajdy mnie i przy okazji  kociczce.
.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających i życze dobrego nadchodzącego tygodnia.

środa, 17 lutego 2010

Dzień Kota 2010


Miauknął kotek miau
Coś ty kotku chciał?
Miałem ja miseczkę mleczka
Teraz pusta jest miseczka
A jeszcze bym chciał

Wszystkim kotom świata zawsze pełnych miseczek i dobrych pieszczotliwych rąk.
Niech żyje przyjaźń miedzy kotami i ludźmi, Niech żyje!!!



wtorek, 2 lutego 2010

Zimowe harce :)

Cykor vel Sempaj vel Frojd:)

Moi czworonożni przyjaciele nic sobie z zimy nie robią, a wiecej znajdują na nią doskonałe sposoby. Cykuś z koleżanką Piratką radośnie baraszkują na śniegu, natomiast koteczki okupują kaloryfer w domu. I wszystkie są szcześliwe, jak widać na załaczonych obrazkach.




Tak wygląda moja wieś weekendowa zimową porą.

Z lewej Mufka, z prawej Kinia

:)

niedziela, 24 stycznia 2010

Brrrrrrrrrrrrrr

No dzisiaj to juz lekka przesada! Wstaje rano i z piesem sie na spacer wybieram - patrze przez okno słoneczko świeci, pogoda śliczna, patrze  na termometr i oczom nie wierze!!! -24 stopni!!!. No to sobie mysle, ze to juz lekka przesada jest z tą zima. I mowię do Cykora (imie mojego psa odzwierciedlające jego ostrozny, delikatnie mówiąc, charakter), ze moze jednak nie zdecyduje sie wyjsc i poczeka sobie, az sie ociepli. Niestety jego chęć wyjscia na spacer przewazyla moje rozsadne argumenty i wyjścć musialam. Na początku było nieźle, szliśmy raźno i wesoło, ale po chwili łapki mojego towarzsza zaczęły coś odczuwać i zacząl lekko podskakiwać. Po załatwieniu wszystkich najpilniejszych psich spraw zrobil w tyl zwrot i popedzil ile sil w łapach do cieplutkiego domku. A ja za nim zdyszana z marznącymi łzami w oczach (nie żeby mi smutno było, ale przez mróz). Teraz on na posłaniu łapki sobie liże, a ja ciepłą kawkę popijając skrobie tego posta. Poniżej piesek mój zanim zorientował się , że jest mu zimno:)