Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historie rodzinne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historie rodzinne. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 czerwca 2011

Lalka


Dawno, dawno temu nie za lasami, nie za górami, ale tu w moim mieście i w moim domu żyła sobie szczęśliwie mała dziewczynka. Na imię miała Wanda. Wanda miała ukochaną lalkę, z którą się nie rozstawała ani na chwilke. Nawet pozowały razem do wspólnej fotografii.

 Po wielu latach, które upłynęły od tej chwili znalazłam na starociach bardzo naruszoną zębem czasu głowkę lalki, bardzo podobnej do tej ze zdjęcia.











 Nie sądzę,że jest to ta sama ukochana zabawka małej Wandzi, ale lubię myśleć sobie, że tak właśnie jest.








Ta mała dziewczynka to moja Ciocia, siostra mojej Mamusi.



Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
Yanka

wtorek, 6 kwietnia 2010

Przedpokojowe impresje

Chciałabym przedstawić Wam mój przedpokój w kształcie prawie takim, jak go sobie wymyśliłam. Tuz przed Świętami wrócił od tapicera komplecik mebelków, ale nie było czasu zrobic mu sesji zdjęciowej. Dopiero teraz go pokazuję. Komplet ten ma swoją historię - stał on w salonie mojej babci w Krakowie. Później nadeszły dla niego ciężkie czasy. Tuz po wojnie nie było mody na takie "starocie" i moje ciotki (żony moich stryjków) przeznaczyły go do spalenia. Mój tata w ostatniej chwili uratowł go spod siekiery. Niestety dwa fotele zostały już zniszczone. Przez lata stał on w altance mojej cioci aż w końcu wiedząc, że jestem pasjonatką starych mebli i innych też starych rzeczy, dała go mnie. Troszeczkę się nim zajęłam - odnowiłam drewniane ramy, a znajomy tapicer zrobił resztę. Nareszcie poduszeczki z candy urodzinowego candy Małgosi znalazły wlaściwe im miejsce:)





Konsolka i lustro są w moim domu od kiedy pamietam. Gobelinki wiszące nad kanapą i obok lustra są dziełem mojej babci (mamy mojej mamy).



Teraz widok na szafy, które były robione przy pierwszym remoncie. Są w charakterze tzw muru pruskiego, ale ich wykonanie i funkcjonalnośc pozostawia wiele do życzenia. Ich modernizacja lub zmiana jest moim następnym projektem do wykonania.


Ale serduszka, które zostaly wykonane przez uzdolnione wielce (jak zresztą wiecie) rączki Małgosi ładnie sie tu prezentują.

W przedpokoju znalazł również miejsce manekin z góra sukni mojej prababki i jej parasolką, którym poświęciłam osobny post tutaj


Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i na przekor pogodzie za oknem (brrrrrrrrrrrrr i leje), słonecznie :)

sobota, 6 marca 2010

JESTEM TEŚCIOWA !


Do tej pory trudno mi w to uwierzyć - moja Córka wyszła za mąż! Odbyło sie to w tempie błyskawicznym - 3 tygodnie i już po wszystkim. Właśnie tak.
Na początku lutego dzwoni do mnie: mamusiu dowiedz sie w UC kiedy maja wolne terminy, bo tutaj przynajmniej miesiac trzeba czekac. Więc ja telefonuje i miła pani w Urzędzie mówi że ma jeszcze jeden wolny termin na 27 lutego na godz. 13. Wiec ja do niej z powrotem i mówie o tym terminie, a ona - rezerwuj!
 Winna jestem wyjaśnienie skąd taki pospiech nagle - okazało sie, że ze swoim meżem już, upatrzyli sobie mieszkanie do kupienia, a żeby kredyt na lepszych warunkach wziąć to ślub konieczny.
I w ten właśnie sposób tydzień temu zostałam teściową. Uroczystośc bardzo ładna była, młodzi pięknie wyglądali. Rodzice wzruszyli się bardzo - tak bardzo, że łezki sie mamusi i tatusiowi polały (mnie to tym bardziej, że straszliwy katar miałam). Później przyjęcie w restauracji, a właściwie uroczysty obiad. Nie było nas dużo - 17 osób. Kontynuowaliśmy potem w domku całonocnie z przyjaciółmi i rodziną starą i nową.




Przyzwyczajam sie teraz i dziwnie mi jakos - teściowa :)

poniedziałek, 1 lutego 2010

.... i stare koronki.

W mojej rodzinie od dwoch, bodajże  pokoleń przechowywana jest cześć garderoby mojej prababci Salomei. Nie myślcie jednak, że jest to jakaś intymna część jej bielizny, nie (tamte sięnie zachowały do dziś niestety), ale całkiem reprezentacyjna góra od sukni. Myśle, że jest ona gdzieś z początku ubiegłego już XX wieku. O prababci Salomei (niesamowite wrażenie robi na mnie jej imię) wiem tylko tyle, że była matką mojego dziadka. Zachowało się, oprócz części garderoby jej zdjęcie, które tu też pokaże. Bluzka ta przechowywana była przez lata w kuferkach lub szafie. Dopiero ja uznałam, że należy sie jej odpowiednia ekspozycja i zakupiłam manekin, na którym jest teraz umieszczona wraz z parasolką (dosłownie) bo służącą do ochrony przed słońcem śnieżnobiałej cery mojej babci. Pokrycie jej zrobione z jedwabiu nie wytrzymuje juz próby czasu - bardzo jest już zetlałe. Nie próbuję nawet jej już otwierać, bo skończyłoby się to dla niej tragicznie.

Prababcia Salomea







Życzę wszystkim odwiedzającym miłego poniedziałkowego popołudnia i takiego też całego tygodnia :)

czwartek, 21 stycznia 2010

Zostały tylko wspomnienia...

Znałam tylko jedną Babcię - Janinę, której to imię noszę. Była obecna przy mnie przez całe moje dzieciństwo, a kiedy odeszła trzeba było dorosnąć. W pamięci pozostał jej ciepły uśmiech, anielska cierpliwość do nieznośnego dzieciaka i bajki, czytane nie tylko na dobranoc.
 Ona własnie zaszczepiła mi miłośc i nabożną niemal cześć do słowa pisanego czyli książek. Opowieści ze starego Bajarza zawsze zostaną w pamięci.
 I tęsknota za beztroskim, bezpiecznym dzieciństwem i Babcią, która je uosabiała.

Ten portret przedstawia moją Babcię Janinę jako  "pannę na wydaniu" jak to sie w czasach jej młodosci nazywało.



Babcia Anna, której imię mam jako drugie - mama mojego Taty - nie dane mi było jej poznać - zmarła tuż po moim urodzeniu. Ale z opowiadań mojego Tatusia jawiła sie jako bardzo dzielna i dobra kobieta - wychowala pięcioro dzieci.
Na zdjeciu powyżej Babcia Anna z moim Tatą i dwoma starszymi synami.

W Dniu Babci niech to wspomnienie będzie dla Was, moje Babcie, życzeniami ode mnie.



wtorek, 19 stycznia 2010

Urodziny i Kopiec Kościuszki

17 stycznia 2010 roku moja Ciocia ukończyła 88 lat. Jak przystało na panią w tym wieku i tradycję kultywowana od wielu lat odwiedziłysmy w tym dniu Kopiec Kościuszki w Krakowie (Ciocia tu właśnie mieszka). Pogoda, od wielu dni bardzo pochmurna, zrobiła jej wspaniały prezent urodzinowy - chmury sie przetarły i słoneczko ukazało niesamowite wprost krajobrazy. Co prawda horyzont był nieco zamglony, ale i tak wrażeń wzrokowych miałyśmy dostatek. Niestety moj aparat jest zmarzluchem i w pewnym momencie zdjeciom powiedzial "nie" i wiele pieknych ujeć nie zostało uwiecznionych. Pokazuje więc poniżej to co mój zmarzluch zdołał zarejestrować.


Kochana Ciociu żyj mi 100 lat, i oby jeszcze dlużej.....!